poniedziałek, 28 lipca 2014

29.07.14 r.

Siedze w fotelu w swoim pokoju, ktory juz za pare godzin nie bedzie moj. Rozgladam sie wokol i widze puste sciany. Nastapil ten dzien. Zrobilam to. 365 dni temu przylecialam tu wystraszona, niepewna, rzadza wiedzy, przygody i uporzadkowania spraw. Dzis, rok starsza, doswiadczona, z wieksza wiedza i potluczonym tylkiem od kopow zadanych przez zycie zatrzymalam sie na te chwile, by wyskrobac ostatniego posta.
Jestem szczesliwa. Jestem usmiechnieta. Mam w glowie wyryte: "Zawsze dasz rade!". Jestem silna. Jestem soba.
Dalam rade.
Za pare godzin mam samolot do Californii, gdzie przez tydzien bede podrozowac, a kolejny leniuchowac. Za 16 dni bede w Polsce. Dostalam sie na wymarzone studia. Filologia angielska :) Od pazdziernika zamieszkam ze swoja miloscia. Blisko rodziny. O jednego prawdziwego przyjaciela wiecej. Zyskalam rodzine w Stanach, a kazdy z tej trojki urwisow ma w sobie czastke mnie.
To by bylo na tyle :)
Dziekuje.

2 komentarze:

  1. Powodzenia dalej i gratulacje z tego, że wytrwałaś z Twoich opisów widać, że czasem było Ci ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w dalszym życiu i spełnianiu kolejnych marzeń.! ;*

    OdpowiedzUsuń