sobota, 8 lutego 2014

Zycie jak w Madrycie. Albo.. w Ameryce

Leci, jakos leci.
Zaczelam szkole. Ucze sie na Georgetown University iii jestem z tego baaardzo zadowolona, gdyz zajecia sa super, ciekawe i smieszne iii bardzo dumna, gdyz poziom jest wysoki. Profesor jest mega fajnym gosciem dzieki czemu czas szybko mija i jest duzo smiechu.

Czuje sie srednio, bo nie moge sie jakos ogarnac. Niby jest wszystko ok, ale czegos mi brakuje. ( tak, prawdopodobnie ciebie P.) i ogolnie mam dziennie milion roznych nastrojow.
Tyle bym chciala zrobic i przezyc, ale jakos tak.. mi sie nie chce xd trudno sie zmobilizowac, znow zaczelo sie liczenie dni i ogolnie.. no, apropos liczenia: za 8 tygodni bedzie tu moja mamita! A za 2 tyg. koncert Timberlake'a!
Nie wiem, nie wiem.. moze te nadchodzace wielkimi krokami walentynki tak mnie doluja.
Czekam na wiosne. BARDZO czekam.
Duzo sie teraz waznych rzeczy dzieje wsrod moich bliskich w Polsce i zle mi, ze nie moge w tym uczestniczyc.

Ale skupiajac sie bardziej na zyciu tutaj, to dzis dobrowolnie posiedzialam z dzieciakami pare godzinek, bo hostka ostatnio mega zle sie czula. i Mowila mi, ze jest wykonczona, czemu sie akurat kompletnie nie dziwie. Wiec Kasia, dobra duszyczka, zaproponowala jej zeby odpoczela, zrobila cos dla siebie, a ja wezme te diably do parku i na lunch. Nikt mi nigdy bardziej nie dziekowal, zostalam wrecz zasypana podziekowaniami.
Ostatnio, 7:35 rano kasia schodzi z jednym okiem jeszcze zamknietym na dol, a hostka w stuprocentowym podnieceniu: "Kasia! Czy ty juz wiesz co chcesz robic na urodziny?" (sa w kwietniu) - "Eeee....." - "No bo ja mam juz kilka super pomyslow! Oczywiscie cos specjalnego, bo twoja mama z nami juz bedzie!" Eh, kocham te kobite.

Gdzies mi sie przypomnialo, ze w tej calej grudniowej tesknocie i przygotowaniach do wyjazdu do Polski, nie napisalam, ze zdazylam juz odwiedzic ER :D Ale mnie sie nic nie stalo, tylko moja Kacha potrzebowala pilnie pomocy, bo jej reka byla w strasznym stanie. Moja hostka sie wszystkim zajela, a my pojechalysmy. Ta siedzi w tym fartuchu za kurtyna (wszystko identycznie jak w serialach), a ja jej pstrykam foty heheheh.

Znalazlam u mojego Maxa wszystkie czesci HP i teraz calymi dniami siedze i czytam plus filmy. W sumie to mega sposob na poprawe angielskiego ;)
Apropos Maxa, ostatnio siedze z nim i Kate, robimy lekcje, on ja wyzywa: "Masz 7 lat i sikasz w majty!" No to ja, chcac ja obronic, mowie: "A ty 9 i wciaz placzesz jak bobas, gdy ci sie zabroni np. ogladania TV." Na to moje najukochansze dziecko: "No tak, ale ja przynajmniej wiem, ze jak zaplacze, to dostane wszystko co chce."   AHA. NO COMENTS.

Wczoraj w nocy kino - That awkward moment - polecam, takie do posmiania, a dla tych delikatnych jak ja, nawet i do poplakania.
A dzis do klubu na urodziny. Bedzie duzo ludzi, zapowiada sie fajna impreza.

A tak to nudy ;p Taka tam.. Ameryka..

5 komentarzy:

  1. hahahah hostka chyba najlepsza na świecie! ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. od 12 maja będę w Alexandrii :D może uda nam się spotkać ?:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. czesc!! mam prosbe pamietam jak pisalas ze lecialas do Polski. moglabys prosze podac jakie linie jak duzo wczesniej bukowalas lot i ile zaplacilas za bilet w obie strony?????? ja tez jestem au pair i mysle zyby zrobic prezent na mojej mamy urodziny w czerwcu i ja odwiedzic. z gory dzieki za info

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie. Zabukowalam jakos we wrzesniu na grudzien. Zaplacilam ok. 950$ ale tylko dlatego, ze to byl okres swiateczny. Spokojnie znajdziesz lot za 800$. Z im wiekszym wyprzedzeniem tym lepiej. Lecialam z AirBerlin i do Berlina, bo jestem ze Szczecina, ale najtansze loty sa z NYC do Wawy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marlena Os bardzo chetnie, koniecznie! Daj znak zycia jak juz tu dotrzesz, Alexandria jest mega blisko mnie ;)

    OdpowiedzUsuń